Operacja szczepionka
Wyzwanie bez precedensu.
Świat
dysponuje dzisiaj trzema szczepionkami – firmy BioNTech/Pfizer, Moderna oraz
AstraZeneca. Dodatkowo swoją szczepionkę mają Rosjanie, ale nie wzbudza ona
większego zainteresowania i obecnie testują ją wyłącznie Węgrzy. Epidemiolodzy
i wirusolodzy są zdania, że aby wirus przestał być groźny, czyli abyśmy nabrali
odporności stadnej, na świecie powinno się zaszczepić 70-80 procent ludzi,
czyli ponad 5,2 miliarda osób. Zdaniem profesor Marii Gańczak, epidemiologa,
kierownika Katedry Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Zielonogórskiego, nawet jeśli
zaszczepi się 30-40 procent populacji, to epidemii nie uda się powstrzymać. Absolutne
minimum to „wyszczepialność” na poziomie 50 procent, czyli 3,7 miliarda ludzi.
To oznacza, że porównanie tej operacji z lądowaniem w Normandii nie jest żadną
przesadą.
A operacja jest tym
trudniejsza, że szczepionka stworzona przez BioNTech/Pfizer wymaga
przechowywania w niskiej temperaturze, czyli temperatury w granicach 70-80
stopni Celsjusza. Przytłaczająca większość ośrodków medycznych, w tym również
szpitali, nie dysponuje lodówkami, w których może taką temperaturę osiągnąć.
Nie ma też zbyt wielu samochodów, które mogłyby przewozić szczepionki w takiej
temperaturze.
– Wyjściem jest wykorzystanie suchego
lodu. To sprawdzone rozwiązanie, od wielu lat wykorzystywane między innymi do
przechowywania i transportu żywności, więc skorzystanie z niego wydaje się
bardzo racjonalne. Oczywiście istnieją inne sposoby, rzecz w tym, że one
pochłaniają ogromną ilość energii – tłumaczy dr Ireneusz Fechner z Wyższej Szkoły
Logistyki w Poznaniu.
Suchy lód to
zestalony dwutlenek węgla, który otrzymuje się poprzez rozprężenie ciekłego
dwutlenku węgla. Jego wielką zaletą, również w kontekście wykorzystania do
przechowywania szczepionki przeciwko COVID-19, jest możliwość łatwego
formowania i transportu, choćby w styropianowych pojemnikach.
– W Polsce są producenci suchego lodu i
szybkie zwiększenie jego produkcji nie wydaje się wielkim problemem, ale trzeba
sprawdzić w jakim stopniu dotknęły ich dotychczasowe ograniczenia działalności
gospodarczej spowodowanej pandemią. Trzeba też natychmiast oszacować nasze
zdolności wytwarzania surowca do produkcji suchego lodu, czyli zestalonego
dwutlenku węgla. I co najważniejsze, trzeba stworzyć osobną, niezależną od
sieci dostarczania szczepionek do punktów szczepień, sieć kontroli i
uzupełniania suchego lodu w miejscach, gdzie szczepionki będą przechowywane, bo
według ostatnich informacji w całym kraju ma być kilka tysięcy punktów
szczepień. To o tyle trudne, że firmy kurierskie są dzisiaj przytłoczone
ilością zamówień, a wiele z nich pracuje na granicy swojej wydolności –
przekonuje dr Ireneusz Fechner.
Więcej
chaosu niż planowego działania
Inaczej
sytuacja przedstawia się w wypadku szczepionek Moderny i AstraZeneca. Ta
pierwsza wymaga przechowywania w temperaturze minus 20 stopni, natomiast druga
– od 8 grudnia 2020 roku jest ona już stosowana w Wielkiej Brytanii – tylko
schłodzenia. Ale nie oznacza to, że zadanie jest łatwe. Kluczowe jest pytanie,
czy Polska do tej wielkiej operacji jest przygotowana.
– Na razie są szumne hasła i wzniosłe deklaracje o narodowym szczepieniu,
kierowane zapewne do sporej części naszego społeczeństwa, które jest
sceptycznie nastawione wobec wszelkich szczepień. Tymczasem wcześniejsze
historie, na przykład z respiratorami, czy szczepionką przeciwko grypie
wyraźnie w ostatnich miesiącach pokazały, że osoby, które ukończyły socjologię,
politologię, czy historię, które mają praktycznie zerowe doświadczenie w
handlu, zaopatrzeniu czy logistyce, nie radzą sobie z zadaniami wymagającymi
operacyjnych umiejętności. W tym przypadku obstawiam więc wielotygodniowe
opóźnienia i generalnie spory chaos – przekonuje dr Mariusz Szuster, kierownik
Katedry Logistyki i Łańcuchów Dostaw Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu.
Potwierdzają to pierwsze doświadczenia. Gdy
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło nabór przychodni do Narodowego Programu Szczepień
zgłosiło się niespełna 3 tysiące ośrodków, podczas gdy oczekiwania były na
poziomie 8 tysięcy. Inni chętni, zwłaszcza z mniejszych ośrodków, nie spełniali
podstawowego kryterium – przeprowadzenia 180 szczepień tygodniowo. Sytuacja
poprawiła się dopiero po obniżeniu kryteriów. Inny przykład podaje przedstawiciel
dużej firmy logistycznej, który rozmawiał niedawno w jednej z kluczowych dla
całej operacji instytucji państwowych.
– Więcej tam było chaosu niż planowego
działania, więcej dobrej woli i entuzjazmu niż profesjonalizmu. To nie jest
dobra wróżba na przyszłość – przekonuje.
Kluczowa
„ostatnia mila”
Wiele
osób uważa, że krytycznym momentem będzie transport szczepionek w określonym
reżimie temperaturowym, ale dr Mariusz Szuster, kierownik Katedry Logistyki i Łańcuchów
Dostaw Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu jest zdania, że w tej dziedzinie nie
powinno dojść do katastrofy, bo jak deklarują producenci szczepionek, przesyłki
zostaną wyposażone w nadajniki informujące o przestrzeganiu rygoru
temperaturowego.
– Jeśli dojdzie do „przegrzania” zawartości, uruchomi się system alarmowy
wykluczający przesyłkę z użycia. Mimo to, przy takiej masie zawsze będzie
ryzyko, że grupka osób zostanie zaszczepiona zneutralizowaną szczepionką.
Jednak największym problemem będzie zorganizowanie końcowego etapu dystrybuowania,
w tym punktów szczepień, przekładające się zapewne na wielokrotne przesuwanie
terminu podania szczepionki i długie kolejki do tych punktów – wyjaśnia dr
Mariusz Szuster. – Wymóg półgodzinnej obserwacji osoby, której zostanie
zaaplikowana szczepionka powoduje, że obecnie mówi się o potrzebie dodatkowego
zaangażowania nawet 40-50 tysięcy medyków.
Kierownik Katedry Logistyki i
Łańcuchów Dostaw Wyższej Szkoły Logistyki zwraca też uwagę, że zarówno
działająca w Polsce branża farmaceutyczna, jak i obsługujący ją operatorzy
logistyczni mają dobrze dopracowany cały system transportu leków i innych
szczepionek. Problemem jest tylko skala całego przedsięwzięcia. Co roku w
Polsce do aptek i przychodni trafia około 3 milionów szczepionek przeciwko
grypie. Teraz podobną, choć nie identyczną drogę, będzie musiał odbyć ładunek
wielokrotnie większy – 40-50 milionów szczepionek.
– Problemem jest więc przede wszystkim skala
przedsięwzięcia – tłumaczy dr Mariusz Szuster.
Podobną opinię ma Sławomir Błotny, dyrektor w firmie Arra Group, która
zajmuje się transportem farmaceutyków. Flota samochodowa tej firmy to ponad
dwieście samochodów dostawczych zapewniających transport zgodnie z Dobrą
Praktyką Dystrybucji (GDP).
– Polska branża farmaceutyczna ma wieloletnie doświadczenie w transporcie
leków. Ale nie mam wątpliwości, że jedna specjalistyczna firma nie poradzi
sobie z dostarczeniem tak gigantycznej ilości szczepionek do kilku tysięcy
punktów. Konieczne będzie skorzystanie z usług kilku firm i koordynacja całego
procesu. Tymczasem nadal ostatecznie nie wiadomo ile będzie w Polsce punktów
szczepień, bo raz mówi się o 8 tysiącach, czyli średnio po jednym w każdej
gminie, raz o 5 tysiącach, a innym razem o tysiącu. A ta informacja jest
niezbędna, aby zaplanować cały proces transportu – tłumaczy dyrektor Sławomir
Błotny.
Lodowe
farmy
W
Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Zachodniej przygotowania do wielkiej
operacji logistycznej trwają od wielu tygodni. Amerykański UPS, jedna z
największych firm logistycznych na świecie, stworzył dwie gigantyczne „lodowe
farmy”, gdzie dzięki specjalistycznym zamrażalkom można w idealnych warunkach
temperaturowych przechowywać szczepionki. Jedna z nich powstała w Kentucky w
Stanach Zjednoczonych, a druga w Holandii. Z kolei FedEx ma już w USA ponad dziewięćdziesiąt
połączonych w „zimny łańcuch” ośrodków przechowywania i dystrybucji szczepionki
i tworzy kolejne. Lufthansa rozpoczęła wymontowywanie siedzeń ze swoich
samolotów, aby zwiększyć przestrzeń towarową. Szef tego jednego z największych
przewoźników lotniczych szacuje bowiem, że do transportu szczepionek
potrzebnych będzie aż 8 tysięcy samolotów. Problem w tym, że na świecie nie ma
takiej ilości samolotów cargo. Lufthansa już przygotowała specjalne centrum
dystrybucyjne na lotnisku O’Hara w Chicago i kończy budowę kolejnych we
Frankfurcie nad Menem i w Monachium, a wkrótce rozpocznie budowę podobnego na
lotnisku w Dubaju.
Działające w Polsce firmy logistyczne intensywnie
przygotowują się do procesu dystrybucji szczepionek. Przykładem jest Kuehne+Nagel,
który oferuje dostarczanie szczepionki zarówno transportem lotniczym, drogowym,
jak drogą morską i wreszcie logistykę zintegrowaną.
– Usługa obejmuje między innymi pozyskiwanie
partnerów, zarządzanie zamówieniami, śledzenie przesyłek i zapasów oraz
kontrolę jakości. Rozwiązania hubowe będziemy oferowali w Stanach
Zjednoczonych, Europie i Azji – tłumaczy Magdalena Kraszewska, Communications Manager Kuehne+Nagel. A Robert
Kleszcz, National Key Account Manager – Industrial+Pharma informuje, że w
Polsce Kuehne+Nagel może oferować transport w temperaturze minus 65 stopni i
niżej. Zapewnia też, że zaangażowanie firmy w transport szczepionek nie wpłynie
negatywnie na transport innych towarów, w tym również lekarstw. Te, często
pojawiające się obawy, rozwiewa również Sławomir Błotny z Arra Group. To
istotne, bo proces szczepień potrwa wiele miesięcy.
– Decydujące dla powodzenia całej operacji
będzie szybkość transportu, dystrybucji oraz wydajność punktów szczepień –
twierdzi Sławomir Błotny z Arra Group.
Tymczasem dr Anna Gawrońska z Sieci Badawczej
Łukasiewicz – Instytutu Logistyki i Magazynowania, która od wielu lat zajmuje
się logistyką w służbie zdrowia zwraca uwagę, że będzie z tym duży problem.
– Po prostu mamy za
mało personelu medycznego i zbyt mało punktów szczepień. Od pewnego czasu krąży
pomysł, aby wspomóc proces wyszczepiania farmaceutami. W wielu innych krajach
mają oni uprawnienia do podawania szczepionek, ale w Polsce nie ma takiej
możliwości. Środowisko farmaceutów jest chętne do udziału w tym procesie, ale
wymaga to sporych zmian prawnych oraz szkoleń. Tymczasem pomysł krąży, ale nie
jest realizowany – tłumaczy dr Anna Gawrońska.
Monitorowanie
pacjentów
Na
razie, jak wynika z rządowych zapowiedzi, szczepienia przeciwko COVID-19 mają
być realizowane w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, szpitalach
rezerwowych, przez mobilne zespoły szczepiące oraz „w innych stacjonarnych
placówkach medycznych”. Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, które grupy
społeczne będą szczepione w pierwszej kolejności. Z jednym wyjątkiem – pierwsze
szczepionki otrzymają pracownicy służby zdrowia i „osoby bezpośrednio związane
z walką z koronawirusem”. Kto następny nie wiadomo, bo wśród specjalistów trwa
spór, czy decydować powinien klucz grup zawodowych, czy wiekowych. Pacjenci
mają być kwalifikowani przez grupę 40-50 tysięcy lekarzy mających prawo do
wykonywania zawodu na terenie naszego kraju.
Dr Anna Gawrońska zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny problem – u
niektórych zaszczepionych osób mogą nastąpić niepożądane efekty, dlatego
wszyscy pacjenci powinni być dokładnie monitorowani. Dodatkowo, należy zadbać o
pełną identyfikowalność szczepionek na każdym etapie łańcucha dostaw.
– Niestety,
polska służba zdrowia nie jest do tego przygotowana. Pytanie, czy można ją do
tak rozległego zadania przygotować w krótkim czasie. Jeśli w te
działania nie zaangażuje się ekspertów dziedzinowych i nie skorzysta się z
rozwiązań, które przyspieszają czas obsługi pacjenta, mam na myśli na przykład
automatyczną rejestrację przepływu i podania szczepionek, to szczerze wątpię.
Ale największym problemem będzie „ostatnia mila”, czyli terminowe dostarczenie
szczepionki do punktów szczepień z zachowaniem reżimu temperaturowego.
Pamiętajmy, że proces szczepień nie jest aktem jednorazowym, bo w takim wypadku
wystarczyłoby słynne polskie „pospolite ruszenie”. Tymczasem to musi być
wielomiesięczny, żmudny, perfekcyjnie zorganizowany proces. Dotąd z czymś takim
nie mieliśmy w Polsce do czynienia – mówi dr Anna Gawrońska.
Dr Mariusz Szuster jest zdania, że polska logistyka byłaby w stanie
poradzić sobie z całym, skomplikowanym procesem dostarczania szczepionek do
wyznaczonych punktów. Z tym, że wymagałoby to kilkumiesięcznych przygotowań w
obszarze szkoleń kadry oraz przygotowania technicznego i organizacyjnego.
Tymczasem w połowie grudnia cały czas nie wiadomo, kto ma się zająć organizacją
tego procesu.
Zdaniem dr Szustera problemem jest także to, że najprawdopodobniej cały
proces będzie planowany i koordynowany przez administrację państwową. A jej
umiejętności i doświadczenie w tej dziedzinie kierownik Katedry Łańcuchów
Dostaw Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu ocenia jako niewystarczające. Jedną
z rozważanych opcji jest Sanepid, którego pracownicy po pierwsze są już obecnie
na skraju wyczerpania, a po drugie rodzi się pytanie gdzie i kiedy mieli oni
zdobyć kompetencje logistyczne, które przecież nie są warunkiem przyjęcia do
pracy w tej instytucji…
Piotr
Gajdziński